Dla Zbycha (1948-2014) - Puszcza Bolimowska

Sobota, 24 maja 2014 · Komentarze(1)
Kategoria Wyprawy
Spotkaliśmy się na Miedzianej po samochód. Decyzja zapadła jedziemy przez Brzeziny i Jeżów. Kierunek Skierniewice. Po godzinie jazdy oraz małym tankowaniu jesteśmy na miejscu. Nie dużo czasu zajmuje nam rozpakowanie rowerów. Dlatego też już około 10 byliśmy na bajkach. Chwila jeszcze na mapę i jazda. Wjeżdżamy w Bolimowski Park od Serwituty niebieskim szlakiem rowerowym, który łączy się z żółtym. W Parku są piękne szutry. Szybkie i proste. Niestety samochodziarze sobie robią z nich autostrady :/ Nie wiem kto pozwala na takie eskapady samochód przez park :/ Dojeżdżamy do rezerwatu Polana Siwica. Spotykamy dziadków na rowerach. Miło.  Następnie przecinamy A2 i już za chwile ukazuje nam się Pałac w Nieborowie. Nie zwiedzamy gdyż ja ten Pałac znam bardzo dobrze bo byłem nie raz tutaj a dwa czas nas goni. O 17:30 Jj ma być z powrotem w domu. Z Nieborowa jedziemy na żółty szlak rowerowy, który prowadzi z powrotem do Parku Bolimowskiego. Tu trochę kluczymy co raz spoglądamy na mapę. Irytujące. Na szczęście pogoda dopisuje humory też i trafiamy na dworek myśliwski Radziwiłłów. Niestety ktoś sobie w nim mieszka i jest zaniedbany.  Dalej na południowy wschód lecimy żółtym. Jj łapie gumę. Trochę zajmuje mu wymiana dętki. Pomagam założyć oponę. Ciasna max. Jakoś się udaje. Mieliśmy chwilę na focenie. Btw. nasz nadworny fotograf co chwile zatrzymywał peleton cykając swoje słynne panoramki. Można podziwiać pod tym tekstem.  Przecinamy 705 by wjechać do miejscowości Ruda. Zatrzymujemy się przy sklepie a potem przy młynie nad rzeką Rawką. Okazuje się, że miałem przyjemność płynąć nią na spływie kajakowym. Przypomniało mi się jak zobaczyłem młyn. Fotki zrobione czas ruszać. Wbijamy na niebieski szlak pieszy, który prowadzi malowniczymi krajobrazami wzdłuż rzeki Rawka. Już wiemy, że zaplanowana trasa nie zostanie zrealizowana gdyż braknie nam po prostu czasu.  Ciśniemy na północ do zbiornika Joachimów. Tu tradycja grill, piwo i muza bum bum. Podjeżdżamy do tamy robimy zdjęcia. Patrzymy na mapę i zmieniamy plan. Pytamy się nadwornego rybaka czy damy radę stąd dojechać do Bolimowa. Słyszę tekst: "Nie za gorąco dziś na rower?" Już miałem powiedzieć nie za gorąco na siedzenie przy grillu i nic nie robienie? Nie kumam takich pytań :/  No nic. Kierunek Bolimów. Tutaj decydujemy się powrót żółtym szlakiem do Nieborowa. Dobra prosta droga z wiatrem pozwala mi na prowadzenie grupy ze stała prędkością 30km/h. Bardzo fajnie się jechało. W Nieborowie wbijamy się z powrotem na szlak tym razem czerwony rowerowy. Kieruje nas na Rezerwat, w którym spotkaliśmy w/w dziadków. Tam dalej czerwonym dojeżdżamy do Bełchowa, przecinając 70. Sklep kupno kolejnej wody i szukamy zielonego szlaku rowerowego. Coś mapa nie bardzo jest dokładna. Szlak miał być za kościołem a skręcał o wiele wiele wcześniej przed kościołem. Jj znajduje zielony szlak, który z powrotem przecina 70. Dojeżdżamy do szlaku niebieskiego, który ma nas zaprowadzić prawie do Skierniewic. Tutaj już jazda pod wiatr. Ale moc w nogach jest. Co kilometr zmieniam się z Jj z prowadzeniem. Dojeżdżamy do szlaku czerwonego, który już znajduje się na terenie Skierniewic. Chwila przerwy na picie. Norbert mówi, że się zmęczył i nie miał siły na zmiany. Zmęczyliśmy chłopaka ;) W Skierniewicach małe pytanie, którędy na McDonald gdzie zostawiliśmy samochód. Okazuje się, że jesteśmy bardzo blisko. Za chwilę już jesteśmy na miejscu. Czas na lody dla ochłody. Współczuję pracującym w maku. Tyle dzieciorów i masakryczny hałas. To nie dla mnie. Po 8 godzinach głowa to by mi eksplodowała. Pakujemy się do samochodu. Kierunek A2. Po drodze łapie nas deszcz, który orzeźwia atmosferę. I dobrze jest czym oddychać. Żegnamy Norberta na Orlenie przy Strykowskiej. Ja z Jj żegnam się na Rado. Jadę do rodziców na późny obiad. Mam 97km na liczniku. Dokręcam jeszcze 3km co by 3 cyfry były na liczniku. 
Wycieczkę dedykuje Zbychowi (1948-2014). Dzięki, że pokazałeś mi świat filmu od strony "za kamery". 


Zdjęcia na tamie.

Zdjęcia na tamie.


Obok rezerwatu Polana Siwica

Gdzieś na szlaku

Punkt czerpania wody

Kolejny punkt czerpania wody
Dom myśliwski Radziwiłłów
Skierniewice
Ruda - młyn
Widok z tamy zbiornika Joachimów

Bike&work #68

Środa, 21 maja 2014 · Komentarze(0)
Standardowo do pracy.  Po pracy do decathlonu, gosportu intersportu po przymierzać kaski. Nic niestety nie przypadło mi do gustu. Był jeden kask Giro za 329zl pfff więcej nie można było!

Bike&work #66

Poniedziałek, 19 maja 2014 · Komentarze(0)
Standard. Bardzo ciepły poranek. Po pracy prosto do domu nadrabiać wpisy bo przecież 1,5 miecha prawie nic nie uzupełniałem. A tyle razy sobie obiecuje wpisuj systematycznie!!!!!!!!!
Ciach jak fajnie mieć to za sobą! 

ŁDZ 80 Rowerów - trasa Bitwy pod Łodzią.

Niedziela, 18 maja 2014 · Komentarze(1)
Szczegóły eventu: https://www.facebook.com/events/459388574193072/
Oj jak dobrze móc pokręcić w niedzielę. 
Zebrałem się spokojnym tempem. Ze znajomą ruszyłem na OFF Pietryna gdzie była zbiórka. Na miejscu było już trochę osób. Parę znajomych twarzy z RSów. Zebrało się około 15-20 osób. Ruszyliśmy bardzo wolnym tempem przez miasto w stronę Widzewa. Często mnie to temp irytuje w większej grupie. Nie jestem jakimś koksem ale lubię jeździć swoim tempem. Jakoś przetrwałem niechęć. Przestałem myśleć o tempie i zagadałem ze znajomą, z którą studiowałem. Też zaczęła jeździć na bajku. Szczególnie udziela się w łaśnie w ŁDZ 80 Rowerów. I tak przy miłej pogawędce rozkręciliśmy się i zwiększyliśmy tempo przy wyjeździe z Łodzi. Trochę się nam wycieczka rozciągnęła ale nie szkodzi. Co jakiś czas zatrzymywaliśmy się by poczekać na ogon. Pogoda dopisywała. Nie padało ani nie wiał mocny wiatr. Kierowaliśmy się na Wiączyń a następnie prosto na Gałkówek. Zwiedziliśmy parę cmentarzy z I WŚ następnie podjechaliśmy do Muzeum  w Gałkówku. Pani uraczyła nas opowieścią o Bitwie o Łódź. Trzeba przyznać na terenach Gałkówka i okolic dużo się działo podczas I WŚ. Polecam to Muzeum. Po zwiedzaniu ruszyliśmy na lody do lokalnego markietu. Jak już pojedli wszyscy wjechaliśmy w teren :D Wycieczka nam się trochę rozwaliła ale jak już wspominałem na początku zawsze po jakimś dłuższym odcinku czekaliśmy na ogon. Muszę nadmienić że nie którzy wybrali się na holenderkach. I tak po terenie wjechaliśmy do Wiśniowej Góry a następnie na Wiskitno. Już teraz wiem jak jechać powrotną drogą przez Wiśniową Górę. Ostatnio jak z Pixonem jechaliśmy to nie potrzebnie cisęliśmy do Andrespola gdzie później nas mocno wywiało. Wycieczka kończyła się na OFFie gdzie co po nie którzy zatrzymali się piwko w kawiarni Daleko Blisko. Przemiła właścicielka tego lokalu jechała z nami. Dała rabacik na małe co nie co. Niestety nie mogłem zostać. Szybko się pożegnałem i wróciłem do domu. A potem to już Niebostan (tu już dojechałem samochodem z N.) i projekcja filmu - Live and let live - polecam! To był dobry rowerowy dzień!















orientacyjna traska: 

http://www.traseo.pl/trasa/aa8-5-lodzki-klub-8-rowerow-muzeum-w-galkowku

Błotko błotko błotko = 3xB!

Sobota, 17 maja 2014 · Komentarze(0)
Ależ lało tego dnia. Od rana ściana deszczu. Nie wierzyłem, że wyjdę dziś na rower. Nagle około 12 przestało padać i powoli ale skutecznie słońce zaczęło przebijać się przez chmury. Jj zadzwonił ustawka z Norbertem i Kamilem z RS na kaloryferze o 13:30. Dojechałem n 13:40 cały ubłocony. Wystarczyło wjechać w las. 5min. jazdy rower i ja mieliśmy na sobie ziemię :D 
Chłopaki na mnie poczekali i ruszyliśmy. Dzisiaj trochę Jj trochę Norbert byli prowadzącymi. Norbert przejął w pewnej chwili inicjatywę i przeciągną nas przez tzw. non ścieżka drive czyli teren ale nie techniczny ;) Dojechaliśmy w okolice Dobieszkowa gdzie musiałem się z chłopami pożegnać. Musiałem wracać na imprezkę rodzinną. I tak wróciłem przez Klęk. Jeszcze w sklepie zakupiłem Snickersa i rura do domu. Jak tu przejść na weganizm?! Wegetarianizm jeszcze daje radę ale wege to już skrajność mocna. Chociaż kusi mnie. Tylko trzeba mieć czas żeby przygotować sobie co nie co przed jazdą. W sklepie na wsi będzie ciężko coś bez mleka dorwać. Raczej nie przejdzie. A teraz kilka fotek z błotka razy 3! 










Dobrze było się tak ubłocić!