Do pracy. Potem jazda do Natolina do siostry. Przyjemny dzień. Dobrze noga podawała. Droga rowerowa na Widzew znośna. Jednak gdy skręcam na Mileszki czuje ulgę, że z niej zjeżdżam. Na Pomorskiej blokada drogi przez mieszkańców. Pikietowali w sprawie budowy obwodnicy Nowosolnej. Kocham rower za to, że wszędzie się nim przejedzie. A korek się zrobił nie zły z jednej i drugiej strony. U siostry szybka obiadokolacja i wracam do domu. Jutro TdŁ.
To było przyjemne jeżdżenie. Kręciłem się po Łagiewnikach zobaczyć stare "śmiecie". Pojeździć po rundach Famili Cupa. I tak czerwony zaliczony, niebieski w jedną i drugą stronę też. Około 19 zrobiło się chłodno. Postanawiam ruszyć niebieskim w kierunku Arturówka. Niestety ciepło mi się nie zrobiło poza tym w połowie trasy złapała mnie mega utrata energii. Może dlatego, że nie zjadłem porządnego obiadu i nie wziąłem ze sobą nic do żarcia oprócz banana, którego wcześniej zjadłem. Miałem plan jechać na śmieciówę ale sobie darowałem bo nie dałbym rady dojechać. Wyjechałem z lasu przy stacji Radogoszcz Wschód. Myjka roweru i do domu najeść się do syta. Ależ byłem głodny. Dużo musiałem nadrobić.
@edit: zapomniałem, że dziś wracałem razem ze smartA przez Park Piłsudskiego, Teofilów by podjechać na Fizylierów na pyszne lody. Dalej Traktorową do Szczecińskiej by skręcić w Sianokosy. smartA jedzie dalej a ja kieruje się do domu.
Najpierw do pracy a potem z Norbertem i Bartkiem pokręcić. Bartek trzeba przyznać ma kopyta. Ciężko nad nim nadążyć. Poza tym lubi jeździć tzw. "nonścieżkadrajw" czyli chaszcze, bezdroża i jeszcze raz chaszcze. To był dobry wycisk. Zaliczone dwie żwirownie na Pomorskiej i koło Nowosolnej. Potem chwila relaksu u brata Bartka w nowo wybudowanym domu koło Plichotwa. Fajny przytulny dom. Zimne wieczory niestety nadchodzą. Zebraliśmy się szybko co by się rozgrzać. Rozstaliśmy się koło Wycieczkowej na stacji Orlen.
A miało być tak pięknie. 240km do zrobienia. Niestety cały plan poszedł w p... może kiedyś. Z wieczora na urodziny do kolegi na drugą stronę Zgierskiej :)
Dziś już zdecydowanie lepiej. Najpierw do pracy, potem na Pietryne 276 po kabel do monitora, który okazał się niestety niepotrzebny. Po pracy do rodziców na działkę standardową trasą. Dzieciaki siostry zawsze mnie rozbawią i naładują energią :)
GT FOREVER
Rower to dla mnie sposób na życie. Jeżdżę bo lubię ! Kocham to !
Życie jest jak jazda na rowerze. Żeby utrzymać równowagę musisz się poruszać naprzód
- Albert Einstein
bike lover, minimalist, vegetarian