Standard a potem do NG na spining. Etap http://www.letour.fr/le-tour/2013/us/stage-9.html. Dobra ciężka jazda. Jestem w szoku jak ludzie jeżdżą na spiningu. Przyszedł gość sorry to robot, który całe 50min stał i jechał. Kompletnie nie siadał. Zero. Terminator normalnie. Potem jeszcze poszedł i bieżnię pobiegać. ANDROID! Dobrze spalony tłusty czwartek.
Przy wczorajszym kapciu trzeba było zmienić dętkę. Przy okazji zmieniłem opony na slicki 1.5. Od razu inna jazda chociaż chyba jeszcze dopompuje do "pieca". Powrót przez rado Wschód.
Trochę mi się zeszło. Z rana do pracy standard ale powrót cienki. Dojechałem na pocztę na Plac Słoneczny i złapałem kapcia. Z buta do domu, na szczęście jakieś 10min drogi...
Zdjęć jeszcze nie mam ale będą. A było to tak, że ruszyliśmy jak zwykle z przejść. Plan Szadek, Łask itd. Niestety mój rower zaczyna wydawać dziwne dźwięki, które z minuty na minutę mnie denerwują. Okazuje się, że to tarcze lub napęd. Już nie mam sił. Postanawiam, że podjedziemy do profesjonalisty jakim jest Marcin z Cykela. Szybka piłka robi co może ale informuje mnie, że tarcze Ashimy są ładne i tylko ładne. Nic więcej. No nic. Coś tam podregulował i jakoś dało się jechać przez chwile niestety. Ruszyliśmy na południe aż do Portu Łódź. Tam zjechaliśmy na trasę techniczną. W pewnym momencie musieliśmy trochę przejechać autostradą dokładnie 30m. Tarcze co raz bardziej mnie doprowadzają do szału. Nie dość, że nie idzie jechać bo wiatr taki, że dupę urywa to ten hałas z tarcz grr!! Postanawiam znowu je wyregulować. Jakoś to daje ciszę na parę kilometrów. W pewnym momencie wyjeżdżamy z pól i jedziemy pięknym asfaltem wśród lasu. Mniej wieje. Szosowcy spacerują. Powiem tak: Szosa chujem śmierdzi. Kurwa nie wiem czemu ale szosowcy myślą, że cały świat do nich należy. Sorry nie mam nic do szosy nawet zamierzam sobie taką sprawić. Kapitalna sprawa. Ale nie będę jakimś zadufanym bucem, który nawet ręki nie podniesie z roweru. Witamy się z nimi a oni jakby nas nie było albo jakby kosmitów widzieli. Strasznie się zachowują. Zresztą to nie pierwszy raz. Na szczęście za jakiś czas jakiś kolo jechał na szosie i się przywitał. Dobra koniec tematu. Nie wszyscy szosowcy to chuje... ;) Wybaczcie szosowcy na prawdę lubię szosę sam kiedyś będę szosowcem. Dalej o wycieczce. Aha dojeżdżamy do Szadku. Chwila przerwy określamy jazdę palcem na mapie. Stwierdzamy, że trzeba obrać krótszy wariant gdyż ewidentnie zabraknie nam dnia. I tak na skos między Szadkiem a Łaskiem prowadzi nas strasznie dziurawy asfalt ale jakoś idzie jechać. Wiatr trochę zmienia kierunek i nawet lepiej się jedzie. Pilnujemy trasy, żeby nie błądzić. Nie udaje się niestety przed Pabianicami zboczyć z trasy. Jedziemy chwile przez Pabianice by dalej jechać już na północ. Kierujemy się na Kansas City. Znowu wieje. Prosta droga przed nami i już ciśniemy ile łyda zapoda. Fajna dobra, intensywna szybka wycieczka. Szkoda, że tak wiało. Zdjęcia soon. Trasa wycieczki: http://www.bikemap.net/pl/route/2447373-lodz-szadek-pabianice-lodz
Do pracy a potem na Nową Gdynię. Spining i trasa Tour de France z 2013. http://www.letour.fr/le-tour/2013/us/stage-2.html zjechać na sam dół i tam będzie stage profile. Ciekawie się jechało i na prawdę dało mi w kość. 3 premie były gdzie ciśnie się wtedy ile fabryka dała. Kapitalna rzecz. Polecam. Po spiningu 20 basenów i sauna. Like it a lot!
Jak ja nie lubię endomondo. Nie chce mi się za każdym razem pamiętać żeby go włączyć. Pulsometr też mnie zawiódł i się znowu pausa włączyła przez rękawiczkę. Grrr. Fajnie się jechało. Cieszę się, że udało się potrenować.
GT FOREVER
Rower to dla mnie sposób na życie. Jeżdżę bo lubię ! Kocham to !
Życie jest jak jazda na rowerze. Żeby utrzymać równowagę musisz się poruszać naprzód
- Albert Einstein
bike lover, minimalist, vegetarian