Bike&work #17

Poniedziałek, 24 lutego 2014 · Komentarze(0)
Trochę mi się zeszło. Z rana do pracy standard ale powrót cienki. Dojechałem na pocztę na Plac Słoneczny i złapałem kapcia. Z buta do domu, na szczęście jakieś 10min drogi...

Tomka nie było bo mu żona zaczęła rodzić.

Sobota, 22 lutego 2014 · Komentarze(1)
Kategoria >100km
Zdjęć jeszcze nie mam ale będą. A było to tak, że ruszyliśmy jak zwykle z przejść. Plan Szadek, Łask itd. Niestety mój rower zaczyna wydawać dziwne dźwięki, które z minuty na minutę mnie denerwują. Okazuje się, że to tarcze lub napęd. Już nie mam sił. Postanawiam, że podjedziemy do profesjonalisty jakim jest Marcin z Cykela. Szybka piłka robi co może ale informuje mnie, że tarcze Ashimy są ładne i tylko ładne. Nic więcej. No nic. Coś tam podregulował i jakoś dało się jechać przez chwile niestety. Ruszyliśmy na południe aż do Portu Łódź. Tam zjechaliśmy na trasę techniczną. W pewnym momencie musieliśmy trochę przejechać autostradą dokładnie 30m. Tarcze co raz bardziej mnie doprowadzają do szału. Nie dość, że nie idzie jechać bo wiatr taki, że dupę urywa to ten hałas z tarcz grr!! Postanawiam znowu je wyregulować. Jakoś to daje ciszę na parę kilometrów. W pewnym momencie wyjeżdżamy z pól i jedziemy pięknym asfaltem wśród lasu. Mniej wieje. Szosowcy spacerują. Powiem tak: Szosa chujem śmierdzi. Kurwa nie wiem czemu ale szosowcy myślą, że cały świat do nich należy. Sorry nie mam nic do szosy nawet zamierzam sobie taką sprawić. Kapitalna sprawa. Ale nie będę jakimś zadufanym bucem, który nawet ręki nie podniesie z roweru. Witamy się z nimi a oni jakby nas nie było albo jakby kosmitów widzieli. Strasznie się zachowują. Zresztą to nie pierwszy raz. Na szczęście za jakiś czas jakiś kolo jechał na szosie i się przywitał. Dobra koniec tematu. Nie wszyscy szosowcy to chuje... ;) Wybaczcie szosowcy na prawdę lubię szosę sam kiedyś będę szosowcem. 
Dalej o wycieczce. Aha dojeżdżamy do Szadku. Chwila przerwy określamy jazdę palcem na mapie. Stwierdzamy, że trzeba obrać krótszy wariant gdyż ewidentnie zabraknie nam dnia. I tak na skos między Szadkiem a Łaskiem prowadzi nas strasznie dziurawy asfalt ale jakoś idzie jechać. Wiatr trochę zmienia kierunek i nawet lepiej się jedzie. Pilnujemy trasy, żeby nie błądzić. Nie udaje się niestety przed Pabianicami zboczyć z trasy. Jedziemy chwile przez Pabianice by dalej jechać już na północ. Kierujemy się na Kansas City. Znowu wieje. Prosta droga przed nami i już ciśniemy ile łyda zapoda. Fajna dobra, intensywna szybka wycieczka. Szkoda, że tak wiało. 
Zdjęcia soon.
Trasa wycieczki:
http://www.bikemap.net/pl/route/2447373-lodz-szadek-pabianice-lodz


Bike&work #15 + spining Tour de France

Czwartek, 20 lutego 2014 · Komentarze(6)
Do pracy a potem na Nową Gdynię. Spining i trasa Tour de France z 2013. http://www.letour.fr/le-tour/2013/us/stage-2.html zjechać na sam dół i tam będzie stage profile. Ciekawie się jechało i na prawdę dało mi w kość. 3 premie były gdzie ciśnie się wtedy ile fabryka dała. Kapitalna rzecz. Polecam. Po spiningu 20 basenów i sauna. Like it a lot!

Trening #2

Wtorek, 18 lutego 2014 · Komentarze(0)
Jak ja nie lubię endomondo. Nie chce mi się za każdym razem pamiętać żeby go włączyć. 
Pulsometr też mnie zawiódł i się znowu pausa włączyła przez rękawiczkę. Grrr. 
Fajnie się jechało. Cieszę się, że udało się potrenować. 

Przy okazji ciekawy artykuł: http://materialyinzynierskie.pl/tytanowa-rama-rowerowa-wydrukowana-3d/

Wietrzna sobota.

Sobota, 15 lutego 2014 · Komentarze(1)
Kategoria >50Km
Nadal brak licznika. Trasa pokazana tutaj. Zaplanowana szybka i krótka  jazda z JJ, który  nie dysponował czasem. 
O dziwo pojawił się Xanagaz (który właśnie traskę zapisał). Smarowanie łańcucha i jazda. Wietrznie. Bardzo wietrznie. Obieramy nieodpowiedni kierunek. Zamiast obrać północny zachód to my południowy wschód. I tak kierujemy się Szczecińską na Konstantynów. W sklepie przed Żabiczkami (przy trasie na Lutomiersk) chwila na zakupy. Ruszamy w kierunku Luotmierska i skręcamy na Aleksandrów. Po drodze Xanagaz spija piwo! (Nie mów, że piwa nie było!) Ruszamy dalej. W Aleksie chwila zastanowienia co dalej. Kierujemy się na Zgierz. Dobre tempo chłopaki narzucili. Nie powiem. W Zgierzu Jj skręca na Łódź a my z Tomaszem kierunek Stryków. Wieje kurwa. Skręcamy na Klęk by dojechać do Strykowskiej. Mamy plan jechać aż do Wycieczkowiej. Mówiłem kurwa że wiało? Sorry za bluzgi ależ kurwa wiało! Dawno mnie tak nie wywiało. Podjazd, wiatr w mordę jak cholera nie idzie jechać. Rezygnujemy i skręcamy w prawo koło Imielnika Starego w teren. O k... kolejny błąd wiatr, grząsko i nie idzie jechać. Stoję na pedałach i kręcę. Koła się ślizgają mordęga. Dawno tak w p... nie dostałem. W końcu dojeżdżamy na Moskule. Jedziemy do Łagiewnik Okólną i dalej na Wycieczkową. Sprawdzamy jak idą pracę u Parówy. Nic tam się nie dzieje, nic się nie zmieniło. Można by ponownie Bar otworzyć. Wracamy na Kaloryfer i tam skręcam na Rado a Tomasz do domu. Wietrznie kurwa mać! Tyle powiem.

PS. Dobry rowerowy dzień szkoda, że ani jednej foty nie ma. Ale piwo było Tomasz! 

Bike&work #11 + spining

Czwartek, 13 lutego 2014 · Komentarze(0)
Niestety zapisu z pulsometru nie ma bo nie zapisałem. Dobra jazda była a w przyszłym tygodniu trasy robione na Tour de France.