Dzisiaj to nie była jazda tylko rzeźnia! Niebezpiecznie, ślisko i ciężko. No ale cóż jak trzeba to trzeba. Drogi nie odśnieżone to i ścieżki rowerowe też nie. Czasami rower pchany. Ludzie się dziwnie patrzą na rowerzystów w taką pogodę. Dla mnie było by wszystko ok bo nawet ciepło ale nie idzie jechać w takim śniegu. Oponki Kendy zimowe kiedyś sobie sprawię. Wróciłem z pracy, kanapka, banan i do SNG. Pojeździć i wypocić się! Extra! A tak maszyna prezentowała się po dzisiejszej jeździe. Jutro nasmaruje łańcuch wreszcie awizo przyszło. Na 99% to nowy smar :D
Jeszcze przed śniegiem. Dobrze, się wczoraj jechało. Najpierw do Manu do Visin. Niestety remontowane. Potem spacer na Pietryne z Nati (zdjąłem licznik) potem powrót do Manu. Dalej Tesco i do domu. Z nowych okularów nici.
Rowerowa ekipa zebrała się o 11 na Kaloryferze. Dojechałem 11:10. Zaliczając dwie gleby na dukcie, który był oblodzony. Ogólnie dwa kontrolne poślizgi. Nic wielkiego się nie stało. Na miejscu byli już wszyscy. Nawet Doktor, który specjalnie przyjechał z pompką do amora. Robert potrzebował trochę powietrza do swojego Epicona. Chwila dla serwisanta i w drogę. Ruszyliśmy w stronę kapliczek wycieczkową ale zjechaliśmy w las Łagiewnicki. Ścieżki niestety są zaśnieżone, oblodzone i bardzo nierówne! Ręce cały czas pracują więc nie jest zimno. Po drodze gubi się Robert. Czekamy na niego przy Okólnej. Dzwoni do nas, że jest przy Wycieczkowej saywhat?! No to czekamy. Mija nas jedna wycieczka rowerowa i peletonik. Dużo ludzi na rowerki dzisiaj wyszło. Jedziemy dalej aż do punktu widokowego na Klęk. Chwila na banana i herbatkę. Potem zjazd oj jak pięknie było sobie to przypomnieć. Mieszczuch naprawdę daje radę. Dalej kierunek Skoszewy. Przyjemnie się jedzie. Dojeżdżamy do Dobieszkowa podjazd i chłopaki zostają w tyle. Czekamy na nich popijając herbatkę. Doktór nawet jedzie bez trzymanki :D Ruszamy dalej. Skoszewy raz dwa się ukazują naszym oczom. Do sklepu na Snickersa lub inne przysmaki. Jemy, pijemy ruszamy na Borchówkę bo zaczyna się robić zimno od stania. Doktór rusza w swoją stronę na Nowosolną. My kierunek Parówa. Całkiem nie złym tempem przez Kalonkę dojeżdżamy do Łagiewnik. Okólną asfaltem, potem Wycieczkową. Z Robertem wysuwamy się na przód. Ciśniemy ostro co by trochę się sprawdzić. Dojeżdżamy na zasłużoną herbatkę i kanapkę ze smalcem mmmiód malina :D Nie którzy się raczą napojem wyskokowym :D Ja pasuje. Godzinka przy kominku i ruszamy do domów. Powrót niestety miły nie był zmarzły mi ręcę. Ale czekał na mnie ciepły obiad w domu i prysznic. To był dobry dzień rowerowy!
Oj spieszyłem się z pracy do SNG na cycling indoor. Super sprawa, u pociłem się strasznie ale polecam fajnie się jeździ. Potem basen i wieczorem impreza.
Szybko do domu bo się mi spieszy a co! A właśnie przypomniała mi się anegdotka z piątku. Jadę ścieżką rowerową na wpół odśnieżoną przy Limanowskiego. Stoi grupa ludzi czeka na otwarcie przychodni. Stoją również na ścieżce. Grzecznie dryndam starsza pani się odwraca. Pani: Na jezdnie z tym rowerem a nie po chodniku. Ja: Proszę Pani stoi Pani na ścieżce rowerowej, nie będę jechał po ulicy bo zaraz będą trąbić. Pani: To nie jest ścieżka rowerowa. Ja: Tak to jest ścieżka. Proszę spojrzeć jest znak. Pani: Ścieżka nie jest dla rowerzystów, ścieżka jest dla dzieci. Ja: What?! Dla kogo dla dzieci? Inna Pani:Jednia Pani grzecznie zwraca Pani uwagę, żeby odpuściła. Pojechałem dalej... no comment..
To już piąteczek! Ależ mi zmarzły palce u rąk. No masakra. Mieszczuch ma nowe oponki. Niestety coś krzywo jeździ. (opony leżały rok w komórce) muszę coś z tym zrobić.
GT FOREVER
Rower to dla mnie sposób na życie. Jeżdżę bo lubię ! Kocham to !
Życie jest jak jazda na rowerze. Żeby utrzymać równowagę musisz się poruszać naprzód
- Albert Einstein
bike lover, minimalist, vegetarian