Bikeworken #108 + Wietrznie złotne lody przez Port Łdz

Piątek, 2 sierpnia 2013 · Komentarze(3)
Uczestnicy
Najpierw standardowo do pracy. Potem po pracy odprowadziłem Krzycha (smartA) do Portu Łódź gdzie rozstaliśmy się. On do domu na Zofijówkę a ja wzdłuż nowej trasy do mostu gdzie kierowałem się na Retkinie. Ale mnie wywiało na tej trasie. Zresztą cały czas dzisiaj wmordewind. Do Konstantynowa straszny ruch. Potem pomyślałem sobie może by tak na lody na Złotno? Krótki tel. do Xanagaza na jakiej ulicy są słynne lody. Wiedziałem mniej więcej gdzie to jest ale chciałem się upewnić. I tak ruszyłem na Zlotno. Zakupiłem pyszne dwie gałki :D cytrynową i miętową. Po popasie kierunek dom przez Teofilów. Przyjemnie się jechało dzisiaj i jechało by się jeszcze przyjemniej gdyby nie ten cholerny wiatr.

Można powiedzieć, że trening.

Czwartek, 1 sierpnia 2013 · Komentarze(0)
Miałem tylko godzinę na popołudniowe jeżdżenie. Miałem wyjść o 18 i pokręcić 2h. Aha wyszedłem dopiero o 19:30 eh. Ale przyjemnie się kręciło mocno i intensywnie.

Asfaltowo.

Środa, 31 lipca 2013 · Komentarze(0)
Wieczorny wypad. Okolice Zgierza, Malinki i Łagiewnik. Po ulewie powietrze do oddychania. Można było pojeździć.

Tak się rozprawiałem z luzami w pedałach!

PS. Wreszcie uzupełniłem bikstata po miesiącu abstynencji ;)
Polecam opis wyprawy z Beskidu Śląskiego.Wyprawy

Jazda w 30 stopniach w cieniu. Hajlajf!

Sobota, 27 lipca 2013 · Komentarze(0)
Kategoria >100km
Pojeździlim, popilim izotoników ile wlezie. Mimo, że niebo dziwnie zachmurzone to ukrop nieziemski! Ostatnie 15 km w pełnym słońcu. Dał mi popalić. Jj zapomniał aparatu, zrobiłem tylko 3 fotki. W miejscu, gdzie roku temu jeszcze nie było mostu przekraczającego S8.
Jak tylko wjechałem na działkę zrobiłem sobie prysznic!



Wzniesienia w deszczu.

Czwartek, 25 lipca 2013 · Komentarze(0)
Ruszyliśmy z Jj po pracy na szybki wypad. Zaczęło kropić. Zwykły lajtowy deszczyk. Wjechaliśmy na podjazd do dolinek i na szczycie nas złapała nie zła ulewa. Chowaliśmy się pod drzewami. Zdecydowaliśmy, że zjedziemy do Okólnej do przystanku. Jeszcze mocniej zaczęło lać, wręcz urwanie chmury. Zanim zjechaliśmy pod przestanek byliśmy cali mokrzy. Przeczekaliśmy nawałnice by potem pojechać przez Zgierz na Borutę (ale tam śmierdzi) i do domu.