Niedzielne rozprostowanie kości.

Niedziela, 11 maja 2014 · Komentarze(0)
Po sobotniej szosie musiałem się trochę rozciągnąć i rozprostować. Trochę mnie mięśnie bolały z uwagi, że jechałem po pierwsze pierwszy raz taki długi dystans na szosie, po drugie rower nie był mój i nie do końca go sobie ustawiłem.
No ale wracając. Wyszedłem lajtowo pokręcić. Pogoda zacna. Dojeżdżam na Kaloryfer po 5min przyjeżdżają chłopaki z RSów. Zaczyna lać! Ściana deszczu a miało nie padać. Czekamy 15min i ruszamy w deszczu a co tam. Jazda po Wzniesieniach i Lesie łagiewnickim okraszone pifkiem u Modrzewiaka. Fajnie się rozmawiało na tematy rowerowe szczególnie, że nowo poznany kolega z RSów ma na stanie 13 rowerów plus 40 amorków na chacie. I wszystko to retroMTB gdyż jest tego maniakiem. Na zdjęciu jego Canondale z 1998. Coż maszyna leciwa ale hoho potencjał ma szczególnie, że kolega potrafi na prawdę dobrze zjeżdżać. Ciężko było go dogonić. 
Udane 30kaemów. Musze częściej jeździć takie mniejsze dystanse. Dają dużo radości. Mało ich ostatnio ;)



Szosa - na doczepkę.

Sobota, 10 maja 2014 · Komentarze(2)
Kategoria >100km
Uczestnicy
Z Pixonem wybrałem się na szosę. To była moja druga styczność z tworem zwanym szosą. Kapitalnym w dodatku. Przyznaję trochę jechałem jak pasożyt za Pixonem ale nie byłem w stanie dawać takich szybkich zmian. Wybacz Pixon. Zdecydowanie wolę kogoś gonić niż nadawać tempo. Jechałem na sprzęcie pożyczonym od Jj. Fajna maszyna. Co do warunków pogodowych. No cóż wiatru w plecy non stop nie było. Szkoda, że jak zwykle na sam koniec trafił się jeszcze wmordewind. Podjazd na Pomorskiej mnie wykończył. Odjazd Pixona był kapitalny tylko widziałem zmniejszający się punkcik. Dobrze, że na mnie poczekał ;) 
Dobra nie chce mi się więcej pisać. Szosa fajna jest i już. Sprawie sobie taką a co! 

Nasze rumaki widoczne na zdjęciu. Traskę można zobaczyć u Pixona. 



PS. Uzupełnić tego cholernego bikestatsa muszę. Remont kuchni rozwalił moją systematyczność :(

Na warsztaty czarnykod.pl

Czwartek, 8 maja 2014 · Komentarze(0)
Na warsztaty do czarnykod.pl
Na koniec Łodzi gdzie wróble zawracają. Czyli Technopark koło Lublinka. Szkoda, że w mordewind. Szkoda, że z powrotem jazda w deszczu i to konkretnym. Potem szybki obiad u rodziców.

Bike&work #57

Środa, 30 kwietnia 2014 · Komentarze(0)
Szybko z pracy by majówkę czas zacząć. Wyjazd na działkę aby odpocząć i odłączyć się od wszystkiego. Czyli chill, grill, książka, natura, relax z dziewczyną.