0 stopni na zewnątrz. W taką pogodę można jeździć. Zupełnie inna bajka. Nawet miałem chwilę żeby zrobić zdjęcie. A po pracy nawet chciało się trochę pokręcić. Wróciłem niestandardową drogą.
Dziś strasznie zmarzłem. Wróć jak zwykle ręce mi zmarzły. Jak nie sprawię sobie dobrych rękawiczek na zimę to mnie szlak trafi! Wszystko pięknie ubranie trzyma ciepło. Wiatr mi nie przeszkadza. Jadę wolno bo wieje prosto na mnie. Gdyby tylko nie te marznące ręce! Ehh muszę kupić rękawiczki!
A tak w sobotę toczyła się rozgrywka w Posiadłości Szaleństwa.
Kocham Cię! Takim optymistycznym akcentem Norbert ucieszył się, że w sobotę pokręcimy w lesie łagiewnickim :) Mocno się zdziwiłem gdy w messengarze dostałem taką wiadomość. Fajnie zrobić komuś przyjemność :D
W sobotę mróz dawał znać o sobie. Spotkaliśmy się na kaloryferze o 10:30. Ruszyliśmy na niebieski szlak. Nie minęło 5min a moje kciuki zamarzły. Miałem ochotę zawrócić do domu i wziąć książkę do ręki. Zatrzymaliśmy się na chwilę. Ogrzałem sobie ręce moim termosem z gorącą herbatą. Ruszyliśmy dalej na kapliczki gdzie spora grupa nas wyprzedziła. W zasadzie daliśmy się wyprzedzić nie zasuwali mocno. Chwyciłem temat i krzyknąłem do JJ i Norberta żebyśmy z nimi pokręcili. Tak też zrobiliśmy. Po krótkiej jeździe skręciliśmy na Parowy. W tych okolicach Jj dawał czadu wyraźnie miał ochotę dziś nas zmęczyć :) Ja smarkałem pod górkę co nie jest dobrym pomysłem. Jak już strzelasz z nosa rób to jak jedziesz z górki! Norbert natomiast złapał małą zadyszkę i zaparowały mu okulary - nareszcie komuś a nie mnie. Zaczęliśmy już powoli marznąć. Szczególnie mi (jak zwykle zresztą) nogi i palce u nóg mówiły weźcie nas do ciepełka. Szybko ruszyliśmy na kaloryfer. Jeszcze chwila rozmowy i ruszyliśmy do domów.
I tak dziś jechałem do pracy. Jak wsiadłem na rower od razu poczułem, że coś jest nie tak. Hmm dokręcę stery lub przez wczorajszy deszcz rower dostał po du... Jednak po chwili okazało się, że złapałem kapcia. No prawie. Dało się jechać. Dojechałem do ST1 a tam brak kompresora. Ok biorę pompkę. Słyszę sss oho będzie jazda. Przy stacji Radagast kolejne pompowanie. Dojechałem do firmy na kompletnym flaku. Powrót do domu będzie firmowym samochodem. Nie to że nie mam zapasu. Ale po prostu muszę coś dziś przewieść.
GT FOREVER
Rower to dla mnie sposób na życie. Jeżdżę bo lubię ! Kocham to !
Życie jest jak jazda na rowerze. Żeby utrzymać równowagę musisz się poruszać naprzód
- Albert Einstein
bike lover, minimalist, vegetarian